Młode małżeństwo rok po ślubie, razem z trzymiesięcznym dzieckiem zamieszkało w hrabstwie Lebanon w stanie Pensylwania w Stanach Zjednoczonych. Mieli mały dom na przedmieściach, byli zwykłą zaczynającą wspólne życie rodziną. Ich córka miała na imię Mary Ann, rodzice strasznie ją kochali. Pewnego razu kobieta wybrała się z dziewczynką do parku, dzień zapowiadał się jak każdy inny. Zawsze na spacerze młoda matka spotykała się ze swoją sąsiadką i jej dwuletnim synem o imieniu Lucas. Tym razem podczas plotkowania sąsiadek do wózka Mary Ann podszedł czarnowłosy mężczyzna, dziewczynka zaczęła płakać gdy mężczyzna dotknął jej policzka. Kobieta słysząc płacz swojego dziecka ruszyła do obrony, zabrała rękę nieznajomego od dziecka i wzięła córkę na ręce w próbie uspokojenia jej, niestety nie udawało się uspokoić dziewczynki. Przeprosiła sąsiadkę i zaczęła wracać do domu. Mężczyzna nie odstępował ich ani na krok, cały czas obserwował młodą matkę z zainteresowaniem i pożądaniem. Kobieta zaniepokojona swoim obserwatorem przez telefon do swojego męża, prosiła o to by wyszedł po nią do parku. Nieznajomy doskonale słyszał drżący głos kobiety, zadziałał na niego pobudzająco. Po chwili trzymał jej rękę i odrzucił telefon, popchnął na drzewo i nachylił się do jej ucha
- Najpierw zabiję ciebie, potem twojego bachora. - warknął i wbił się w jej szyję
- Nie... Nie Mary Ann... - poprosiła kobieta czując jak jej nogi uginają się, pod wpływem dużej utraty krwi w tak krótkim momencie - Proszę, nie zabijaj mojej córeczki.
- Susan! - z oddali było słychać przerażony głos ukochanego kobiety, biegnącego na pomoc - Zostaw ją!
- Susan? - mężczyzna oderwał się od szyi i spojrzał na jej bladą twarz, pogładził delikatnie policzek kobiety - Piękne imię godne takiej piękności.
- Powiedziałem zostaw ją! - nieznajomy został pociągnięty za ramie i stał twarzą w twarz z mężem swojej ofiary - Ty, masz jej krew na twarzy!
- Masz męczący głos. - stwierdził czarnowłosy ukręcając kark ojcu Mary Ann - Wróćmy do obiadu.
Wziął swoją ofiarę w ramiona i wypił resztę jej krwi. Została już tylko mała płacząca dziewczynka w wózku, wiedział że jeśli jej nie uciszy zwołają się gapie. Podszedł do wózka i wziął na ręce dziecko, podniósł ją do swoich ust. Na Mary Ann poleciała krew po ścięciu głowy mordercy jej rodziców, ściął ją młody czarnowłosy chłopak który szybko chwycił ją chwilę przed zmienieniem się w proch ciała mężczyzny. Chłopak patrzył na kupkę prochu z pogardą, schował czyste ostrze do pochwy i usłyszał że dziecko zaczęło się uśmiechać. Był zdziwiony że mimo takiej sytuacji ta mała dziewczynka nie płakała, tylko uśmiechała się na jego widok. Zdezorientowany odłożył ją do wózka i zabrał ciała jej rodziców. Mary Ann została odnaleziona przez Lucas'a z jego matką, oni nie wiedzieli co się przed chwilą zdarzyło na oczach tego trzymiesięcznego dziecka ale wiedzieli już że jej rodzice nie wrócą. Wyczuli to w mrocznej atmosferze w tamtym miejscu. Szybko zabrali dziewczynkę do swojego domu, nie wiedząc że byli w tym momencie obserwowani. Z dachu najbliższego budynku przyglądał im się czarnowłosy chłopak, bohater który ocalił życie Mary Ann. Wiedział że jest ona w dobrych rękach, lecz martwił się zapachem jej krwi. Spojrzał na martwe ciała rodziców dziewczynki
- Pierwszy raz poczułem... - zawahał się, jakby to słowo nie mogło przejść mu przez gardło - ...żądzę.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz