- Will, możesz mówić. - Mary usłyszała bardzo wyraźny głos Vincent'a mimo że nadal miał na sobie kask i patrzył na drogę, czuła jak mówi do jej ucha - Masz słuchawki w kasku dziewczyno.
- Vinc traktuj kobiety z szacunkiem! - odezwał się wredny chłopak - Wybacz panienko ale Vinc za bardzo nie lubi pracy w grupie, a szkoda... Wtedy nie było by tej sytuacji!
- Chcesz mi to przypominać przez następne sto lat? - warknął Vincent - Oddaj mikrofon Will'owi i mnie nie wkurzaj.
- Ja panience wyjaśnię, Will jest u siebie i pewnie się domyślasz co robi z Anastazją. - wredny chichot z słuchawki - Naprawdę ja nie wiem jak można się zakochać w śmiertelniczce! Niby planują przemianę ale...
- Skoro już łaskawie stwierdziłeś że zastąpisz Will'a, to może to jeszcze łaskawie zrobisz?! - Mary poczuła jak mięśnie Vincent'a się napinają
- Spokojnie, nie chcemy by panienka się przeraziła. - chłopak niczego sobie nie robił z zirytowanego głosu Vincent'a - No dobrze, pierwsza i najważniejsza rzesz, musisz nam zaufać. Teraz usłyszysz nieprawdopodobną historię, jesteśmy wampirami. - Vincent złapał jej ręce by nie uciekła - Vincent ty flirciarzu! No ale wracając, jesteś śledzona przez wampira z niewiadomych nam przyczyn. - chwila ciszy - Niestety jest jednym ze starszych wampirów... Kochany młodszy braciszek, tego oto obecnego obok ciebie Vincent'a!
- Przyjedziemy to wyceluję w ciebie cały magazynek. - warknął i mocnej ścisnął jej dłonie
- Mamy za zadanie cię obronić gdyż taki był rozkaz pewnego wpływowego gościa, oczywiście nie powiedział że masz być żywa kiedy...
- Ian zamknij się już! - wrzasnął zirytowany Vincent - Dobra... Nie mówiłem ci tego by poczekać z tym aż on skończy, masz mikrofon i możesz zadawać nam pytania. - Cisza. W jej głowie kłębiło się milion pytań, nie wiedziała tylko które zadać. - Żyjesz?
- Mówiłem byś ją inaczej traktował! - mruknął Ian - Zaraz tutaj dojedziecie więc idę przygotować coś do jedzenia. - wzdrygnęła się, w głębi duszy obawiała się że ją po prostu porwali dla krwi
- Nie martw się, nie będziemy się tobą pożywiać. - Mary usłyszała w swojej głowie głos Vincent'a - Mamy inne sposoby, pajac po prostu źle się wyraził.
Mogła mu ufać? Czytał w jej myślach bez zgody, do tego porwał ją.
- Zrobiłem to za twoją zgodą, tą drogą lepiej się porozumieć. Nikt się nie wtrąca chyba że tego chcę.
Obawiała się że skoro czyta w jej myślach to jeszcze może jej coś rozkazać.
- To był dobry sposób przed bankami krwi, teraz rzadko który się tym posługuje. Chyba że musi, nie zmuszaj mnie do tego. - próbował ją uspokoić, mimo wszystkich przeciwności z jakiegoś powodu chciała mu zaufać. Wtuliła się w niego mocniej.
- Czy moja rodzina o tym wie? - mruknęła niespokojna
- Oczywiście. Twój ojczym sam nam kazał cię ochraniać. - głos Ian'a ponownie pojawił się w słuchawce. Mary otworzyła szeroko oczy, nigdy by nie podejrzewała że jej ojczym...
- Jak wielkie on ma wpływy? - dopytała
- A co my informacja? - westchnął Ian
- Tak. - odpowiedziała stanowczo - Mówiliście że teraz mogę pytać!
- Wjeżdżamy. - nagle zwolnili przed dwupiętrowym drewnianym domem - Mam nadzieję że Scott nagle mi nie zajął miejsca nową maszyną.
- Mnie pytasz? Ten gość nigdy nic nie mówi! Idę do was. - usłyszeli dźwięk wyłączania mikrofonu
- Ilu was jest? - Vincent zaparkował i pomógł zejść Mary z motoru - W tym domku.
- Pięciu, licząc mnie. - ściągnął kask i czarne włosy opadły na kark - Ian, Scott, Will, Connor i ja. Do tego trzy dziewczyny, licząc teraz ciebie. Anastazja i Miriam.
- Anastazja jest człowiekiem i chodzi z Will'em, a Miriam? - Mary zaczęła się mocować z kaskiem
- To moja siostra. - pomógł jej ściągnąć kask - Jest najmłodsza, nienawidzi cię.
- Dlaczego? - spojrzała na niego zdziwiona - Przecież nic jej nie zrobiłam!
- Tak jakby zabrałaś jej starszego braciszka... - odłożył kask na stolik
- Chodzi jej o to że będzie musiała walczyć z waszym bratem... - wskazał jej drzwi
- Tak to możesz ująć. - uśmiechnął się poprawiając włosy - A teraz grzecznie idź do kuchni, dochodzi południe.
- A czy wampiry nie powinny spać w dzień? - podeszła do drzwi
- Jakoś nagle masz pełno energii - zaśmiał się - Z Ian'em ci wszystko wyjaśnię.